Mille Miglia - matka wyścigów
Co roku dostarczaliśmy zdjęcia i relacje pismom motoryzacyjnym, które były tym zainteresowane. Dla nas, podobnie jak dla reszty samochodowej Europy Mille Miglia to impreza, na której trzeba być. Tak naprawdę różnice pomiędzy zwykłym komercyjnym produktem a samochodem, który kształtuje historię motoryzacji widać na trasie 1000 Miglia. Tam też można spotkać lub chociaż usłyszeć nazwiska ludzi, którzy stworzyli cuda techniki samochodowej i potrafili się z nimi obchodzić. Trochę szkoda, że nie ma już prawdziwego wyścigu. Mimo to na niektórych odcinkach Mille Miglia Storica doznaje się większych emocji niż na wyścigu F-1. Tym bardziej, ze niektórzy z zawodników np. Mika Hakkinen, Jacky Ickx, Johen Mass...
Chcą poczuć namiastki wrażeń Tazia Nuvolari czy Stirlinga Mossa i nie oszczędzają zabytkowych wyścigówek, tracąc przy tym szansę wygrania rajdu na regularność.
Będąc stałym gościem tej imprezy od 10 lat nadal trudno sobie wyobrazić zmagania kierowców w dawnym wyścigu. Zakładając, że współczesne drogi i ich zabezpieczenie jest znacznie lepsze niż kiedyś, nadal trudno zrozumieć jak, już w 1930 roku Tazio Nuvolari na 1600 kilometrowej trasie złamał barierę 100 km/h za kierownicą Alfy Romeo. Warto dodać, ze wówczas wyścig toczył się przy częściowo otwartym normalnym ruchu. W 1955 Stirling Moss wpadł na metę w Brescii ze średnią ponad 157 km/h. Na odcinku pomiędzy Cremoną a Brescią jego Mercedes SLR osiągnął średnią 198,464 km/h. Brytyjski mistrz na trasie miał kolizję z ciężarówką a mimo to osiągnął nie poprawiony już nigdy przez nikogo rezultat. Przed wyścigiem Moss z Jenkinsonem dokładnie zapoznali się z trasą i sporządzili jej szczegółowy opis inicjując normalny obecnie system w nawigacji rajdowej. Wspomnienia z dawnych lat często słychać wśród kibiców i w kuluarach obecnej imprezy. Spotyka się na niej zresztą potomków dawnych zawodników. Takie nazwiska jak Biondetti, Lurani czy Zanardi można odszukać bez trudu zarówno na dawnych, jak i na współczesnych listach wyników. Dla wielu starszych kibiców Mille Miglia Storica to prawdziwa maszyna czasu. Drżący głos i łzy w oczach są czymś normalnym.
Przez chwilę znowu czują się jak w latach trzydziestych lub pięćdziesiątych kiedy byli dziećmi lub nastolatkami. Siwawy recepcjonista Motor Hotelu w Brescii ze wzruszeniem opowiadał o tragicznych obrazkach z wypadku Alfonso de Portago w 1957 roku, którego był świadkiem. Kilkuletniego chłopca zabrał na trasę ojciec. Nie mogło być inaczej. Koszmarne obrazy zapisane wtedy w pamięci pozostały na zawsze, miłość do wyścigów była jednak silniejsza, a Mille Miglia na zawsze pozostała najważniejszym świętem w roku.
Rok 1930 wspominali dziadkowie w Desenzano del Garda. Przed metą trwała zażarta walka pomiędzy Nuvolarim i Achille Varzim. Nivola zgasił światła aby jego konkurent nie widział, że ktoś go wyprzedza. Fortel się udał a Varzi musiał czekać do 1934 aby się zrewanżować.
80 Mille Miglia 2007
Jubileuszowa Mille Miglia rozpoczęła się 17 maja 2007 r. Z Viale Venezia delle Mille Miglia o godzinie 20.00 na trasę wyruszył OM z nr1. Zupełnie jak 80 lat temu. Przez cztery szalone dni drogi pomiędzy Brescią i Rzymem były rajem dla miłośników wyścigowej klasyki. Wśród zabytkowych murów miast położonych na 1600 km trasie grzmiały silniki aut, które wygrywały najważniejsze wyścigi w latach 1927-57. Obok 375 samochodów startujących w imprezie po drogach kręciła się niezliczona ilość klasyków kibiców i dziennikarzy. Można było trafić zarówno na Fiaty 500 jak i Lotusy 7 czy Porsche 911 z czasów Sobiesława Zasady. W jubileuszowej Mille Miglia 375 załóg reprezentowało 26 narodowości i 55 marek samochodów. Na trasę ruszyły perły motoryzacji z muzeów Mercedesa, BMW, Alfy Romeo , Ferrari i prywatnych kolekcji.
W sobotę, 20 maja o godz. 21 na metę wjechała pierwsza załoga. Tym razem 7 pierwszych miejsc zajęli Włosi.
Zwyciężyli Luciano Viaro i Luca Bergamaschi na Alfie-Romeo 6c 1500 s z 1928 roku, przed Bruno i Carlo Ferrari na Bugatti T37 z 1927 i Flaminio Vaiseriati i Andrea Guerini na Aston Martinie Le Mans z 1933. Szkoda, że w tym roku zabrakło chociaż jednej polskiej załogi.
Mille Miglia 2010
W tym roku siedemdziesiątą rocznicę zwycięstwa celebrowało BMW wystawiając bardzo silną ekipę na tych samych wersjach modelu 328 co w 1940 roku. Obok znanych z poprzednich edycji samochodów pojawił się pięknie odtworzony 328 Kamm Coupe. Prawdopodobnie jedyne na świecie dzieło urodzonego w Szwajcarii Wunibalda Kamma, inżyniera zafascynowanego aerodynamiką. Charakterystyczny ścięty tył samochodu zapobiegał tzw. liftowi unoszącemu nadwozie poprzez likwidację turbulencji. Samochód powstał przy współpracy z pionierem zastosowania tunelu aerodynamicznego w przemyśle samochodowym, inżynierem polskiego pochodzenia Peterem Szymanowskim.
Trudno powstrzymać się od kolejnej historycznej dygresji. Od 1936 roku organizatorzy wyścigu zaczęli mieć kłopoty wynikające z polityki. Wojna w Abisynii sprawiła, że rozpoczęły się problemy z zaopatrzeniem w benzynę. Na trasie wyścigu pojawiły się auta napędzane paliwami alternatywnym takimi jak gaz generatorowy, alkohol itp. W roku 1938 doszło do poważnego wypadku z udziałem kibiców i władze zaczęły się zastanawiać czy nie zlikwidować wyścigu. Sprawa rozwiązał wybuch wojny. W 1939 roku wyścig się nie odbył. W 1940 zorganizowano Grand Premio Brescia delle Mille Miglia składające się z okrążeń pomiędzy Brescią, Mantuą i Kremoną. Na tej trasie wygrał Hanstein na BMW przed Fariną na Alfie i kolegą z zespołu BMW Brudesem. Średnia prędkość zwycięzcy wyniosła aż 164, 2 km/h, ale trasa była znacznie łatwiejsza niż w poprzednich wyścigach. Po Grand Premio trzeba było czekać długich siedem lat na kolejną Mille Miglia.
W tym roku za kierownicą BMW zasiadł kierowca Giuliano Cane, który już dziewięć razy wygrał tę historyczną imprezę. Kolejną BMW 328 jechał stały gość zawodów Książe Leopold von Bayern z szefem biura projektowego BMW Adrianem van Hooydongiem.
Mille to słynne samochody i nazwiska. Na starcie tegorocznej edycji pojawił się Jackie Stewart w roli nawigatora swojego syna Paula Evana na Mercedesie 300 SL z 1954 roku. W rzadkim modelu Le Mans Replica firmy Frazer Nash z 1949 roku zasiadał perkusista Pink Floyd Nick Mason. Mistrzowska ekipa rajdowo wyścigowa Johen Mass ? Miki Biasion wyruszyła Gulwingiem z 1955. W zespole Mercedesa wystąpił również Mika Hakkinen. W pięknej Alfie Romeo 8 C 2300 zasiadła księżniczka Berta von Oranje-Nassau.
W tym roku również pojawiła się polska załoga. Na pięknym Jaguarze XK 140, protoplaście zwycięskich modeli C i D type wyruszyli z Viale Venezia delle Mille Miglia Tadeusz Wesołowski z Pawłem Nawrockim. Wśród 375 dopuszczonych do startu samochodów znalazła się jeszcze jedna biało czerwona flaga na Ferrari 250 MM Piera Melingera.
Ferrari Tribute
Zanim 6 maja o 19.30 opadła flaga startera dla pierwszej załogi Mille Miglia, przez rampę startową przejechała czerwona karawana. W tym roku historycznej imprezie towarzyszyło Ferrari Tribute to Mille Miglia. Sam szef Luca Cordero de Montezemolo dał sygnał startu 120 samochodom z Maranello wyprodukowanych w różnych latach. Celebrowano kolejną rocznicę. Pierwsze konstrukcje Ferrari pojawiły się na trasie wyścigu w 1940 roku jeszcze z zakładów Auto Avio. Wtedy samochody oparte o mechanikę Fiatów 508 nie wytrzymały trudów walki. Po dwóch edycjach Ferrari otworzyło erę dominacji, która trwała aż do 1957 roku. Z drobnymi przerwami na Lancię i Mercedesa. W zreorganizowanych na wzór współczesnych rajdów, lub Tour de France ostatnich edycjach z lat 1958, 1959 i 1961 trwała dominacja modelu 250. Wspomniane trzy edycje rozgrywane były na trasie zbliżonej do 1000 mil rzymskich ale zawierały tylko od 83 do 390 km prób szybkości.
W każdym razie Ferrari jest nierozerwalnie związane z Mille Miglia. Podobnie jak osoba założyciela Enzo Ferrari. Próba na torze Fiorano i ulice Bolonii przypomniały kolejne zdarzenie związane z dwiema legendami motoryzacji. W 1948 roku schorowany Nuvolari nie miał na czym wystartować. Alfa Romeo odmówiła, a Enzo Ferrari się zastanawiał. Z pomocą staremu mistrzowi przyszedł ,,pierwszy zawodnik Ferrari'', rosyjski książe Igor Trubezkoy razem z żoną Barbarą Hutton z domu Woolworth. Z pięciu przygotowanych w fabryce samochodów jedno należało do księcia i to użyczył Nuvolariemu. Naklejono numer 1049, oznaczający godzinę wraz z minutą startu i mistrz wyruszył na trasę. Po pokonaniu dróg Veneto był 7, w Forli-3, a do Rzymu dojechał jako pierwszy. Po nadwoziu auta widać było trudy walki i błędy mistrza. Wgnieciony bok i przód nie przeszkadzały w dalszej szaleńczej jeździe.
Enzo Ferrari dopadł do auta podczas tankowania i zobaczył popękane sprężyny i pogięte wahacze. Jakim cudem skłonił upartego Tazia do wycofania się z wyścigu nikt nie potrafi do dzisiaj wytłumaczyć. Zarówno jeden jak i drugi słynęli z wyjątkowego uporu i dziwnych relacji między sobą. Wywodziły się one jeszcze z czasów, kiedy obaj rywalizowali ze sobą na trasach wyścigów.
Kawalkada uczestników Mille Miglia powracających do Brescii i znikające nieco wcześniej 120 samochodów Ferrari, w sobotni, dosyć pogodny już wieczór. Jeszcze kilka godzin i Mille Miglia 2010 przeszła do historii. Tłum otoczył Giuliano Cane i jego nawigatorkę Lucię Galiani zanim zdążyli opuścić swoje BMW 328 Mille Miglia Coupe. Do kolekcji przybył 10 puchar. Na drugim miejscu znaleźli się Luciano Viaro z Markiem Geeslerem na Alfa Romeo 6C 1500 Grand Sport , a na trzecim Enzo Ciravolo i Maria Laitner na BMW 328. Jak tu bezustannie nie powracać do historii. W 1940 roku również w pierwszej trójce znalazły się dwa BMW 328, przedzielone Alfą Romeo.
Mille Miglia 2011 rozpocznie się 11 maja 2011 r. Do zobaczenia.