Subiektywnie na stulecie
Warto było spędzić ostatni weekend czerwca w Mediolanie. Świat celebrował setną rocznicę powstania Alfy-Romeo. Parada tysięcy samochodów tej marki, koncerty, odsłonięcie rzeźby-pomnika to tylko niektóre atrakcje. Legenda torów wyścigowych i rajdowych tras ze znakiem wykorzystującym herb Milano jak żadna inna marka nie pobudza wyobraźni.
Mille Miglia - matka wyścigów
Gdy podczas Salonu Samochodowego w Genewie ujrzałem Stirlinga Mossa przed drzwiami ozdobionymi charakterystyczną czerwoną strzałą nie mogłem pozostać obojętny. Odżyły wspomnienia o najważniejszym wyścigu świata znanym mi z pożółkłych pism z archiwum mojego ojca. W tych czasach tylko one mogły dostarczać informacji o walce i dramatach rozgrywających się na 1600 km trasie. Gdy dowiedziałem się , że impreza odbywa się nadal w nieco innej formie spakowałem manatki i wraz z żoną 12 maja 2000 r zameldowaliśmy się w Brescii trafiając dokładnie na start imprezy. Podczas gdy nasz obładowany motocykl pilnowany był przez sympatycznych policjantów, my uwijaliśmy się z aparatami fotograficznymi i kamerą. Tak rozpoczął się nasz romans z Mille Miglia, który trwa do dzisiaj.